Poszedł gość na disco. Wpada, rozgląda się – przy stoliku siedzi całkiem fajna dziewczyna.
Pyta, czy się może przysiąść.
– Oczywiście, ale jest taka sprawa… jestem inwalidką, na wózku. Rozumiesz…
Chłopak patrzy – rzeczywiście. Ale nic,…mówi, że mu to nie przeszkadza.
Tak siedzą, rozmawiają, popijają drinki w pewnym momencie gość mówi:
– Słuchaj, może zatańczymy?
– Jak to, przecież ja na wózku, nie mogę…
– Nie szkodzi, jakoś to będzie
I faktycznie, wyjechał z tym wózkiem na środek tańczą, kółka się z piskiem kręcą na parkiecie. Po tańcu zmęczeni wyszli na świeże powietrze. Tam romantycznie, księżyc, gwiazdy, gadka-szmatka, chłopak zaczyna się ostro do niej dobierać. Dziewczyna się nieco opiera:
– Ja nie mogę, zobacz sam, paraliż, wózek…
– Spoko spoko. Przewieszę cię przez płot, poradzimy sobie.
I tak właśnie zrobił. Przewiesił ją przez płot, zerżnął, ubrał, posadził z powrotem na wózek i wjechali do środka.
Tam dziewczyna w płacz. Gość zaniepokojony pyta:
– Co jest? Co ci się dzieje?
– Bo… to… pierwszy raz… – mówi przez łzy dziewczyna.
– Co ty mówisz, przecież czułem, ze nie pierwszy raz!
– Pierwszy raz ktoś mnie potem zdjął z płotu…

Oceń dowcip

Naciśnij gwiazdkę aby ocenić

Średnia ocena 4 / 5. Liczba ocen: 1

Oceń pierwszy