Ślub miał się odbyć nazajutrz.
Poprzedzającego wieczora dałem trochę czadu – chlańsko, striptiz, panienki, takie tam, nic w sumie szczególnego, ale… Tak czy owak, po wszystkim byłem konkretnie sponiewierany. Jak bardzo? No, bardzo. W każdym razie w dniu, kiedy miałem stanąć przed ołtarzem, musiałem mieć jeszcze niezłą banię, bo, jak mi potem mówili, uśmiechałem się wciąż głupkowato, burczałem coś pod nosem, ze dwa razy się widowiskowo wyjeb*łem, a na koniec narzygałem pannie młodej w dekolt.
Myślę, że po tym wszystkim, po tym wstydzie, biskup przeniesie mnie raczej na inną parafię…

Oceń dowcip

Naciśnij gwiazdkę aby ocenić

Średnia ocena 2 / 5. Liczba ocen: 1

Oceń pierwszy